poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział III

Obudziłam się. Patrzyłam na obraz który wisiał na ścianie. Byłam u siebie w pokoju, bez ubrań. Koło mnie leżał brunet, miał zamknięte oczy i był bardzo, ale to bardzo, przystojny. Alan. Co się tu wczoraj stało ?! Ja.. ja nic nie pamiętam ! Przespałam się z nim ? Nie to nie jest możliwe..
Nagle przystojniak otworzył oczy, ja zrobiłam przeciwnie, udawałam że śpię. Musną mnie lekko w szyję, potem odgarną mi parę włosów z twarzy. Czułam jak się rumienię. On wstał, słyszałam tylko trzaśnięcie drzwi.
Nałożyłam czerwono-fioletową koszule w kratę, dżinsowe, krótkie spodenki. Włosy rozpuściłam.
Przeszłam do kuchni gdzie znajdował się on. Spojrzał na mnie zza włosów i się uśmiechną. Miał na sobie tylko spodnie, dżinsy.
- cześć. - powiedział podchodząc do mnie i patrząc mi prosto w oczy. Widziałam poseżone źrenice, ćpał.
- hej. - odpowiedziałam ze smutnym uśmiechem, wyciągną z tylnej kieszeni woreczek z proszkiem, mrugną do mnie i uśmiechną się jeszcze szerzej. - znowu ?
- mhm. Wiem że chcesz. - skiną głową i zmarszczył brwi.
zanim zdążyłam odpowiedzieć on już przygotował działkę, wszystko było już w strzykawce. Zawahałam się ale i tak podniosłam rękaw. Poczułam ból, potem już nic.
Alan przybliżył się do mnie. Musną mnie delikatnie w usta, potem namiętnie pocałował. Przenieśliśmy akcję do sypialni. Położyliśmy się na łóżku. Zdjął mi koszulę, potem spodenki. On nie wiem jakim sposobem nie miał już spodni. Całował mnie w szyję, brzuch czułam się jak księżniczka, świetnie.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Kto mógłby by być tak głupi i do mnie przychodzić ?!
Wstałam z łóżka. Pozostawiłam na ustach Alana namiętny pocałunek i poszłam do drzwi. W samej bieliźnie. Nie wstydziłam się tego.
Otworzyłam je. Michał !?
- yyy. Ubierzesz się ? - powiedział zdezorientowany jednak ze swoim pięknym uśmiechem.
- mhm. Wejdź. - burknęłam. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać.
Poszłam do sypialni. Na łóżku leżał Alan, o nic nie pytał, podał mi tylko ciuchy i zamkną oczy.
- mogę Cię o coś zapytać ? - powiedział gdy weszłam do salonu.
- jak powiem nie i tak zapytasz. - mówiłam nie patrząc na niego. - więc ?
- czy ty... ty jesteś... byłaś.. - dukał.- narkomanką ?
- co ?! - urwałam na chwilę, skąd on wiedział ? Przecież... Nie mógł wiedzieć. - nie.
- na pewno ? - podniósł brwi, ja próbowałam uniknąć jego spojrzenia. - nie kłam. Wiem że jesteś. Widziałem cię wczoraj w klubie z tym no.. Alanem. On jest ćpunem, ty też.
W tym momencie wszedł Alan, ubrany. Popatrzył przez chwilę na mnie potem na Michała, był wraźnie wkurzony. Pocałował mnie lekko w policzek, odgarnął prawą ręką włosy z twarzy i czule się do mnie uśmiechną.
- co.. - wzburzył się Michał.- ty z nim jesteś ?!
Alan popatrzył na mnie, ja tylko kiwnęłam głową.
- tak. - odpowiedział za mnie.
- to jesteś ćpunką. - już na mnie nie patrzył, patrzył ale na Alana, ze złością na twarzy. Był zazdrosny.
- nie jest ! - wstał Alan i chyba chciał go uderzyć.
- jest.

Alan wygonił Michała z domu. Skąd oni się znali ?! To nie jest możliwe. Michał nigdy nie chodził do tego klubu. Nienawidził ćpunów.Alan chodził tylko do tego klubu. Oni nie mogą się znać.




----------------------------------------------------

I jak wam się podoba ? Ja osobiście nie jestem zadowolona z tego rozdziału. Mało się dzieje, jest krótki i nie miałam weny. Piszcie. Nad następnym popracuję bardziej ^.-

sobota, 16 marca 2013

Rozdział II

Czasami nie zdają sobie sprawy z pewnych rzeczy. Z tego co ma być. Czysta prawda. Ja nie zdaję. Nie myślę o tym co będzie. Trudno.
- Maja Karmiłowicz , zapraszam na scenę ! - powiedziała prowadząca.
   A więc wchodzę, właśnie teraz, z tą piosenką. Stres rozsadza mnie od środka. Ale idę.
Szłam długim korytarzem aż do zasłony. Wysoki mężczyzna odsłonił ją i kiwną głową bym weszła. Miałam na sobie białą, krótką sukienkę na szerokich ramiączkach i z czarnym pasem. Moją ulubioną. Do tego założyłam czarne szpilki, na których kochałam chodzić. Miałam moja ukochaną gitarę i chyba tylko tyle było mi trzeba do szczęścia.
Na widowni było mnóstwo ludzi. Ale gdy tylko zgrałam pierwsze chwyty stres minął. Zaczęłam śpiewać, dźwięki były czyste, tak jak miało być.
Po zakończeniu usłyszałam długie i głośne oklaski. Chyba się podobało.
Zeszłam ze sceny. Na początku korytarza czekała Lilka. Mocno mnie przytuliła i gratulowała talentu.
Wyszłyśmy i zadzwoniłyśmy po Arka.
- czego ? - burkną.
- siema ! - powiedziałam. - idziesz dzisiaj z nami do Malboro ?
- no. A kiedy ? Znaczy o której ? - zapytał.
- tak.. Zaraz ?
- okey. Spotkamy się na miejscu.
   Poszłyśmy szybko do mnie. Nałożyłam krótkie spodenki, i biały podkoszulek. Umalowałam się a buty zostawiłam takie jakie miałam. Włosy związałam w koka.
Wyszłyśmy.
Spotkałyśmy Arka. Mocno go przytuliłam i dostałam czułego buziaka w policzek - przyjaźniliśmy się.
Weszliśmy tam i od razu poczułam zapach marychiuany. Nie chciałam. Nie lubię. Wmawiam sobie.
Na jednym z krzeseł siedział bardzo ale to bardzo przystojny chłopak. Usiadłam obok niego i zamówiłam sobie lemoniadę.  Popatrzył na mnie zachęcającym wzrokiem uśmiechną się.
- cześć. Jak masz na imię ? - zapytał przystojniak.
- Majka, a ty, jak ci na imię ?
- Alan. - powiedział. - muszę gdzieś iść. Idziesz ze mną ?
- mm.. - zmieszałam się. - no dobrze.
  Chwycił mnie za nadgarstek i pociągną za sobą.
Zeszliśmy na po schodach w dół. Znalazłam się w piwnicy, było tam wilgotno,  śmierdziało marychą i tytoniem. Fu.
Wyją z szafki woreczek i strzykawkę. Moje uzależnienie się odezwało. Zauważył to. Wyją jeszcze jedną i rzucił w moją stronę.
- nie chcę tego. - burknęłam.
- wiem że chcesz. - powiedział. - z uzależnieniem nie należy walczyć. Trzeba dać się ponieść i tyle.
- takie jest twoje zdanie ? - zapytałam oburzona.
- tak, kochanie. Co ma być to jest. Ktoś chce abyś to wzięła.
- co to jest? Heroina ? - zapytałam, choć byłam pewna że to właśnie to o czym mówię.
- tak.
- daj strzykawkę.
   Rzucił w moją stronę to o co prosiłam. Przygotowałam to. Wkułam się za pierwszym razem. Znowu poczułam że żyję. Właśnie tego było mi trzeba.
Weszliśmy na górę. Zwymiotowałam. Nic takiego, daję radę. Wypiłam parenaście drinków i było już bardzo późno. Nie zważając na to czy chcę iść czy jeszcze nie poszłam z Alanem do mojego domu.



poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział I.

   Weszłam do domu.  Była tylko mama. Na szczęście taty nie było. Nienawidzę go.
- cześć córciu ! - krzyknęła  gdy tylko zamknęłam drzwi.
- hej mamo. - podbiegłam do niej i mocno ją przytuliłam. - idę do siebie , muszę przygotować się do występu  - śpiewam , trochę.
- jasne , idź
    Otworzyłam lekko drzwi od mojego pokoju. Zamknęłam je  za sobą i wyjęłam kartkę z horografią występu. Zaczęłam śpiewać.
    Usłyszałam trzaśnięcie drzwi - ojciec. Teraz już tylko krzyk mamy. Szybko wybiegłam z pokoju. Na podłodze leżała mama. Tata stał nad nią z nożem. Łzy popłynęły mi po policzkach.
- jak.. jak mogłeś ?! - wrzeszczałam ale on pewnie i tak nic nie rozumiał , był napruty. Jak zawsze.
     Podbiegłam do mamy. Sprawdziłam tętno. Nie żyła. Kałuża krwi na podłodze. Nie wytrzymałam tego. Wybiegłam z mieszkania. Biegłam ulicą do pobliskiego bloku - do Lilki. Wbiegłam do klatki. Potem na górę , w prawo. Zapukałam do drzwi. Uchyliły się. W drzwiach stała wysoka istota o blond włosach.
- co jest ? - zapytała i wpuściła mnie do środka.
- ojciec.. on.. - dukałam.
- znowu przyszedł pijany i nawrzeszczał na ciebie ? - mówiła prawie przez łzy.
- zabił mi matkę ! - wykrzyczałam.
- co ? - Lilka na dobre się rozpłakała. Przytuliła mnie lekko i powiedziała:- dasz radę.
    Zostałam u niej w domu na noc. Zasnęłam na sofie. Nie mogłam pogodzić się z tą myślą że mama już nie żyje. Widziałam ją jeszcze wtedy gdy wróciłam ze szkoły. Była taka wesoła.. taka moja mama. Nigdy już jej nie zobaczę , nigdy więcej nie zaznam miłości mojej mamy do mnie. Tak bardzo ją kochałam byłyśmy jak najlepsze przyjaciółki. Wyciągnęła mnie z nałogu. Byłam.. kilka lat temu narkomanką. To dzięki jej nie siedzę już w tym bagnie. Ćpałam przez 2 lata. Kradłam, pożyczałam tylko po to by mieć na jedną działkę heroiny. Nigdy nie zapomnę łzy w oczach mojej matki gdy zobaczyła mnie wtedy pod klubie Malboro z tym palantem  , kiedy kupowałam to gówno. Tak się ciesze że wyszłam z tego czegoś. Gdyby nie mama to mnie by już nie było. Jestem za słaba żeby sama uwolnić się z sideł narkotyków. One mają to do siebie że na początku jest bardzo fajnie , że czujemy tą adrenalinę przed każdym wećpaniem. To jest zajebiste. Ale już później. Gdy się od tego uzależnimy po każdym braniu jest pięć minut adrenaliny. Potem już nic. Po sześciu , ośmiu godzinach pojawia się głód. Musisz władować sobie nową działkę. Nowe sto złoty jest wydane po śmierć. Każdego dnia budzisz się ze strachem że nie będziesz miał kasy na ponowną działkę. To jest straszne. Nigdy już nie sięgnę po narkotyki. Nigdy.
    Obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Odebrałam.
- słucham - powiedziałam zaspana.
- dzień dobry. - usłyszałam męski głos w słuchawce. - czy mam przyjemność z Mają Naruszewicz ?
- tak. To ja. - burknęłam. To policja.
- otrzymałem zgłoszenie o śmierci pańskiej matki. Czy panienka wie o tym ?
- wiem.
- mogła by pani przyjechać na komisariat. Mam do pani..
- nie ! - przerwałam mu.
- jak to "nie" ? - zapytał wyraźnie bardzo zdziwiony.
- po prostu. Dzisiaj nie mogę. Mam występ w szkole muzycznej , nie mogę.
- musi pani przyjechać , złożyć zeznania.
- mogę panu teraz przedstawić cioąg zdarzeń. To tak. Mój ojciec jest alkoholikiem. Przyszedł do domu zadał kilka raz mojej mamie. Ona nie żyje. - powiedziałam płacząc i rozłączyłam się.
     Poszłyśmy z Lilką do mnie , do domu. Nikogo nie było. Szybko chwyciłam słuchawkę i zadzwoniłam po śluzaża. Przyjechał prawie natychmiast. Wymienił zamek i dał mi klucz. Występ będzie za pół godziny. Muszę się już ubrać. Nałożyłam sweterek o kolorze złotym, czarną galową spódniczkę , bransoletki i mój ulubiony pierścionek który przynosił mi szczęście. Włosy spięłam w kok i chwyciłam gitarę.
- zagraj mi ! - powiedziała cicho Lilka.
- nie..
- no ale i ta będziesz musiała zagrać ! No proszę !
- okey. - zgodziłam się.
   Usiadłam na krześle i zagrałam jej utwór Chrstina'y Perri "A thousand years" Który również zaśpiewam na koncercie.
- wow ! Dziewczyno ! Ty to masz głos - wykrzyczała Lilka.


niedziela, 10 marca 2013

Prolog.

   Usiadłam na parapecie. Płakałam , gorzko płakałam. W oddali słyszałam szmer , bałam się co będzie dalej. Wstrzyknęłam sobie w żyłę zawartość strzykawki. Zaciągnęłam się papierosem. Poczułam smak dymu , ten cudowny smak którego tak dawno nie czułam. Czułam ciepło Alana , za mną. Nie odwracałam się jednak. Upiłam trochę wina i zrozumiałam że nie mam już nic.

------------------------------------------------------

Cząsteczka mojego nowego opowiadania. Zapraszam na czytanie :*