Nagle przystojniak otworzył oczy, ja zrobiłam przeciwnie, udawałam że śpię. Musną mnie lekko w szyję, potem odgarną mi parę włosów z twarzy. Czułam jak się rumienię. On wstał, słyszałam tylko trzaśnięcie drzwi.
Nałożyłam czerwono-fioletową koszule w kratę, dżinsowe, krótkie spodenki. Włosy rozpuściłam.
Przeszłam do kuchni gdzie znajdował się on. Spojrzał na mnie zza włosów i się uśmiechną. Miał na sobie tylko spodnie, dżinsy.
- cześć. - powiedział podchodząc do mnie i patrząc mi prosto w oczy. Widziałam poseżone źrenice, ćpał.
- hej. - odpowiedziałam ze smutnym uśmiechem, wyciągną z tylnej kieszeni woreczek z proszkiem, mrugną do mnie i uśmiechną się jeszcze szerzej. - znowu ?
- mhm. Wiem że chcesz. - skiną głową i zmarszczył brwi.
zanim zdążyłam odpowiedzieć on już przygotował działkę, wszystko było już w strzykawce. Zawahałam się ale i tak podniosłam rękaw. Poczułam ból, potem już nic.
Alan przybliżył się do mnie. Musną mnie delikatnie w usta, potem namiętnie pocałował. Przenieśliśmy akcję do sypialni. Położyliśmy się na łóżku. Zdjął mi koszulę, potem spodenki. On nie wiem jakim sposobem nie miał już spodni. Całował mnie w szyję, brzuch czułam się jak księżniczka, świetnie.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Kto mógłby by być tak głupi i do mnie przychodzić ?!
Wstałam z łóżka. Pozostawiłam na ustach Alana namiętny pocałunek i poszłam do drzwi. W samej bieliźnie. Nie wstydziłam się tego.
Otworzyłam je. Michał !?
- yyy. Ubierzesz się ? - powiedział zdezorientowany jednak ze swoim pięknym uśmiechem.
- mhm. Wejdź. - burknęłam. Nie miałam ochoty z nim rozmawiać.
Poszłam do sypialni. Na łóżku leżał Alan, o nic nie pytał, podał mi tylko ciuchy i zamkną oczy.
- mogę Cię o coś zapytać ? - powiedział gdy weszłam do salonu.
- jak powiem nie i tak zapytasz. - mówiłam nie patrząc na niego. - więc ?
- czy ty... ty jesteś... byłaś.. - dukał.- narkomanką ?
- co ?! - urwałam na chwilę, skąd on wiedział ? Przecież... Nie mógł wiedzieć. - nie.
- na pewno ? - podniósł brwi, ja próbowałam uniknąć jego spojrzenia. - nie kłam. Wiem że jesteś. Widziałem cię wczoraj w klubie z tym no.. Alanem. On jest ćpunem, ty też.
W tym momencie wszedł Alan, ubrany. Popatrzył przez chwilę na mnie potem na Michała, był wraźnie wkurzony. Pocałował mnie lekko w policzek, odgarnął prawą ręką włosy z twarzy i czule się do mnie uśmiechną.
- co.. - wzburzył się Michał.- ty z nim jesteś ?!
Alan popatrzył na mnie, ja tylko kiwnęłam głową.
- tak. - odpowiedział za mnie.
- to jesteś ćpunką. - już na mnie nie patrzył, patrzył ale na Alana, ze złością na twarzy. Był zazdrosny.
- nie jest ! - wstał Alan i chyba chciał go uderzyć.
- jest.
Alan wygonił Michała z domu. Skąd oni się znali ?! To nie jest możliwe. Michał nigdy nie chodził do tego klubu. Nienawidził ćpunów.Alan chodził tylko do tego klubu. Oni nie mogą się znać.
----------------------------------------------------
I jak wam się podoba ? Ja osobiście nie jestem zadowolona z tego rozdziału. Mało się dzieje, jest krótki i nie miałam weny. Piszcie. Nad następnym popracuję bardziej ^.-


